Parownik Lovato z podciśnieniem i bez niego.

Moderator: Moderatorzy

ŁukiPoldek
Posty: 1
Rejestracja: 06 stycznia 2019, 20:24
Lokalizacja: Warszawa
Auto: Polonez Caro 1,5 GLE

Parownik Lovato z podciśnieniem i bez niego.

Post autor: ŁukiPoldek » 06 stycznia 2019, 21:28

Witajcie,

Mam problem.
Mój tata posiada Caro 1,5 GLE z instalacją lovato.
Problem w tym, że Polonez bardzo mało jeździ i parkuję na dworzu. Dzieje się tak że co jakiś czas tak około rok lub dwa uszkadza się parownik, chyba membrana się rozsypuje od wody jaka zawiera gaz. Nie wiem nie znam się ale...
Kupiłem nowy parownik, w sklepie niestety trafiłem na takiego sprzedawcę co wie tyle ile mu stany magazynowe na monitorze przedstawią i tak..
Kupiłem parownik lovato bez możliwości podłączenia takiego cienkiego przewodu, który to był podłączony do kolektora dolotowego i wchodził w parownik, tak pomiędzy przewodami od chłodzenia ponieważ sprzedawca twierdził, że te to nowa poprawiona wersja i będzie pasować.
Okazuje się że raczej tak nie jest bo nie ma możliwości odpalenia silnika przy temp - 4 po nocy lub wcale bo nie wiem czy ta temp ma wovole wpływ na to że nie można uruchomić silnika na gazie.
Wiem, że odpalanie takie nie wpływa dobrze na silnik ale często niestety psuje się pompa paliwa gdy jeździ się na gazie.
Może mi ktoś pomóc?
Czy ten parownik bez podcisniena będzie działać na takiej instalacji na jakiej działał ten, który miał te podcisnienie cxyli ten cienki wężyk?
Jeśli tak to co mam zrobić by odpalić auto na tym parowniku?

Awatar użytkownika
raffi
Posty: 1370
Rejestracja: 14 lipca 2013, 15:42
Lokalizacja: Warszawa

Re: Parownik Lovato z podciśnieniem i bez niego.

Post autor: raffi » 07 stycznia 2019, 08:54

W takiej temperaturze NIGDY nie odpalasz na gazie. Odpalasz na benzynie, a gdy silnik się nagrzeje (i ciecz chłodząca zacznie grzać parownik) dopiero przełączasz na gaz. Latem ewentualnie możesz odpalać na gazie, choć i to nie jest zbyt dobrym pomysłem dla parownika, ale nie w zimę.

Prawdopodobnie z tego własnie powodu tak rozwalasz te membrany w parowniku. Gaz zimny w zimnym parowniku powoduje, że membrana albo się zatyka lodem (woda w gazie), albo sztywnieje i staje się łamliwa. W końcu przedwcześnie się zużywa.
Raffi
---------------------------------
Kto pod kim dołki kopie, ten jeździ na ropie ;-)

Awatar użytkownika
Anatol125p
Posty: 457
Rejestracja: 12 maja 2011, 22:32
Lokalizacja: Natolin
Kontakt:

Re: Parownik Lovato z podciśnieniem i bez niego.

Post autor: Anatol125p » 08 stycznia 2019, 01:17

Łeeeee Kazimierz przed zmianą silnika odpalał na minus 15 na gazie. Troszkę to trwało, ale dawało radę. I więcej gazu podczas hamowania do uzyskania właściwej temperatury roboczej.
Obrazek

Awatar użytkownika
Daniel22
Posty: 941
Rejestracja: 14 stycznia 2007, 13:58
Lokalizacja: z elektrody

Re: Parownik Lovato z podciśnieniem i bez niego.

Post autor: Daniel22 » 21 stycznia 2019, 13:57

raffi pisze:
07 stycznia 2019, 08:54
W takiej temperaturze NIGDY nie odpalasz na gazie. Odpalasz na benzynie, a gdy silnik się nagrzeje (i ciecz chłodząca zacznie grzać parownik) dopiero przełączasz na gaz. Latem ewentualnie możesz odpalać na gazie, choć i to nie jest zbyt dobrym pomysłem dla parownika, ale nie w zimę.

Prawdopodobnie z tego własnie powodu tak rozwalasz te membrany w parowniku. Gaz zimny w zimnym parowniku powoduje, że membrana albo się zatyka lodem (woda w gazie), albo sztywnieje i staje się łamliwa. W końcu przedwcześnie się zużywa.
A ja tyle lat odpalałem mojego gaźnikowca tylko na gazie, i nigdy nie było, żeby nie odpalił, a nowy parownik lovato po 2 latach takiego traktowania, po rozbiórce auta, został ofiarowany koledze i jeździ w dużym fiacie... :676: :676: Warunkiem był sprawny termostat, kiedy miałem zepsuty parownik potrafił zamarznąć.

Można odpalać nawet w zimie na gazie, może i skraca się żywot parownika, ale jest to znacznie bardziej ekonomiczne, niż odpalanie i jazda na benzynie. W "camelu" po przebudowie z "wąskiego" na "akwarium" nie miałem w ogóle zamontowanego baku z benzyną. Teraz w abimexie utrzymuję w sprawności instalację benzynową, ale jak rok temu padła pompa, bez problemu odpalałem w zimie na gazie i nic się nie działo.

Według mnie, bardziej się opłaca jeździć tylko na LPG gaźnikowcem i nawet co 3 lata montować fabrycznie nowy parownik - wyjdzie taniej, a za dodatkowo zaoszczędzone pieniądze można zaszaleć, dołożyć zawrotne 200zł do auta, wywalić śrubę w kosmos gdzie jej miejsce, zamontować dwururkę z sondą lambda + sterownik do gazu, żebyśmy mieli precyzyjne dawkowanie mieszanki i instalację, która się nie rozregulowuje co pół roku i zapominamy o gaziarzu - pod warunkiem, że nie jeździmy za granicę do krajów, w którym LPG nie kupimy (a taka sytuacja spotkała mnie w Szwecji przez nierozgarniętego kolegę, który planował naszą wyprawę i nie uwzględnił praktycznie braku stacji z gazem, i musiałem tam, na parkingu składać jeden gaźnik z dwóch, żeby chciał pojechać na szwedzkiej E85 - nie polecam).

Rozgadałem się, a tutaj trzeba znaleźć przyczynę awarii... Jak masz podłączony parownik? Zdjęcie spod maski? Termostat sprawny? Z opisu domyślam się, że zamieniłeś parownik RG-80 na RG-90/92. Ma normalnie działać i pozwalać na odpalenie samochodu przy takiej temperaturze. W jaki sposób była regulowana instalacja po montażu nowego parownika? Jakie masz świece i przerwę na świecach?
Pozdrawiam

ODPOWIEDZ