alternator 55A zamiast 70A caro plus bosch

układ zapłonowy, urządzenia rozruchowe, układy wytwarzania prądu, pozostałe urządzenia elektryczne.

Moderator: Moderatorzy

stefanoxxx
Posty: 68
Rejestracja: 21 września 2016, 16:24
Lokalizacja: Klobuck

alternator 55A zamiast 70A caro plus bosch

Post autor: stefanoxxx » 24 sierpnia 2017, 10:12

Czy jak zaloze alternator o nizszej mocy czyli 55A bedzie to bardzo odczuwalne
chodzi mi o to iz oryginalnie mam 70A a na zapas na zlombol chce wziac 55A ze starego poloneza tylko czy on wogole bedzie pasowal amperarzem i montażem?

diodalodz
Posty: 792
Rejestracja: 28 sierpnia 2008, 23:58
Lokalizacja: Łódź

Post autor: diodalodz » 24 sierpnia 2017, 19:04

jeśli to będzie alternator z Caro 94 w górę to będzie pasował. Musi mieć regulator na obudowie z żółtym i zielonym przewodem. Na zapas można go zabrać.

Awatar użytkownika
raffi
Posty: 1370
Rejestracja: 14 lipca 2013, 15:42
Lokalizacja: Warszawa

Re: alternator 55A zamiast 70A caro plus bosch

Post autor: raffi » 25 sierpnia 2017, 07:43

stefanoxxx pisze:Czy jak zaloze alternator o nizszej mocy czyli 55A bedzie to bardzo odczuwalne
70A przy 12V to 840W
55A przy 12V to 660W czyli ok. 25% mniej

To jest różnica, o której musisz pamiętać. Latem na Złombol Ci wystarczy, ale zimą, z włączonym grzaniem tylnej szyby, światłami, nadmuchem na przednią, radiem itd. to słabszy alternator może już nie dawać rady.

Natomiast poważnie zastanawiam się po co Ci w ogóle alternator na zapas? Zrób przegląd swojemu przed wyjazdem - wymiana szczotek, tulei, ogólne przejrzenie i oczyszczenie. Tak zrobiony powinien przejeździć kilka lat.
A na wyjazd zabierz co najwyżej odpowiedni pasujący regulator napięcia.
Raffi
---------------------------------
Kto pod kim dołki kopie, ten jeździ na ropie ;-)

OLO
Posty: 9125
Rejestracja: 09 stycznia 2007, 13:29
Lokalizacja: Wawa

Post autor: OLO » 25 sierpnia 2017, 08:44

Eee. W trasie nawet tego nei odczujesz. Zimowe korki lub letnie z klimatyzacją - dopiero wtedy może być mało prądu.
Starsze poldki miały 44A i jakoś dawały radę. Owszem teraz jeździmy na światłach, a nowsze poldki mają wtrysk który też troche więcej ciągnie, ale nie są to czasy Warszawy i prądnicy DC
Cisza na morzu, cisza w armacie.
Kto się odezwie - nie jedzie w FIACIE

diodalodz
Posty: 792
Rejestracja: 28 sierpnia 2008, 23:58
Lokalizacja: Łódź

Post autor: diodalodz » 25 sierpnia 2017, 11:20

raffi pisze: poważnie zastanawiam się po co Ci w ogóle alternator na zapas? Zrób przegląd swojemu przed wyjazdem - wymiana szczotek, tulei, ogólne przejrzenie i oczyszczenie. Tak zrobiony powinien przejeździć kilka lat.
a jak mu wysadzi mostek prostowniczy to co zrobi ? Jedyną metodą jest wymiana wszystkiego na nowe + sprawdzenie na odcinku 1000 km. Ale to też nie daje pewności, przy jakości chińskich części dostępnych na rynku.

jurek_j
Posty: 1477
Rejestracja: 09 stycznia 2007, 20:07
Lokalizacja: FGW

Post autor: jurek_j » 25 sierpnia 2017, 11:56

Czasami prościej w rowie wymienić alternator i potem w normalnych warunkach sprawdzić drugi, uszkodzony, niż w tym samym rowie p..lić się z reglerem, czy innymi diodami...

Zwłaszcza jak pada deszcz, wieje wiatr, jest zimno i nieprzyjemnie. A zazwyczaj w takich momentach coś się psuje, żeby było fajniej.

Awatar użytkownika
raffi
Posty: 1370
Rejestracja: 14 lipca 2013, 15:42
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: raffi » 25 sierpnia 2017, 15:18

diodalodz pisze:a jak mu wysadzi mostek prostowniczy to co zrobi ? Jedyną metodą jest wymiana wszystkiego na nowe + sprawdzenie na odcinku 1000 km. Ale to też nie daje pewności, przy jakości chińskich części dostępnych na rynku.
To samo co zrobiłem ja, gdy mi poszedł pasek alternatora w trasie. Wyłączyłem światła, radio i inne zbędności i pojechałem normalnie dalej. 150km dalej w sklepie moto kupiłem pasujący pasek, odpaliłem pod sklepem auto, dojechałem jeszcze 15km pod dom (już na światłach, bo się wieczór robił), gdzie spokojnie sobie wymieniłem pasek kolejnego dnia rano. Prądu spokojnie starczyło jeszcze na kolejne odpalenie auta. Fakt, że to diesel, więc nie ma wtrysku, pompy, komputera, ale benzyna też spokojnie dotoczyłby się do końca etapu. A na parkingu pod hotelem wieczorkiem przy piwku to se mostek czy regulator można dłubać - cała przyjemność z takiej zabawy, bo przynajmniej będzie miał o czym opowiadać.


Ja to generalnie jestem dziwny, bo jeżdżę Polonezem jak normalnym współczesnym autem - bez wagonu części zapasowych obciążającego bagażnik "na wszelki wypadek", bez tony narzędzi, lawety ani busa serwisowego. Bez całego tego "bohateryzowania" jazdy - bo to żaden wyczyn, że auto przejeżdża 5000km bez usterki, to stan normalny.
Najdalej byłem Polonezem na Łotwie, w tym roku jadę Poldkiem na wakacje do Chorwacji i Włoch. Kilometrowo mój rekord to 1500km w jeden weekend, a po 300-700km na weekend to w sezonie wóz robi regularnie (bo i jexdzi tylko w weekendy).
Jak wóz jest sprawny, sprawdzony, nie kupiony za 5 dwunasta i nie zapuszczony, to i usterki co chwila nie zaskakują. Ja miałem trzy usterki utrudniające jazdę (żadna jej nie uniemożliwiła) na 5 lat jeżdżenia i 50 tys km. Raz poszedł pasek alternatora (zaraz po kupieniu auta, moja wina, nie zdążyłem wymienić) więc pojechałem bez świateł i później se wymieniłem pasek. Raz poszła linka sprzęgła (uszkodzona przez serwis robiący rozrusznik, więc to nie była usterka, a partactwo i wina serwisu). I raz poszedł wycisk sprzęgła, czego faktycznie nie przewidziałem, bo nie wydawał żadnych dźwięków, nie pracował jakoś ciężko i generalnie nie zdradzał objawów kończenia się - więc miałem problem ze zmianą biegów i zmieniałem jak w niesynchronizowanej skrzyni. Ale nigdy nie było tak, by Polonez nie pojechał.
Raffi
---------------------------------
Kto pod kim dołki kopie, ten jeździ na ropie ;-)

Awatar użytkownika
Daniel22
Posty: 956
Rejestracja: 14 stycznia 2007, 13:58
Lokalizacja: z elektrody

Post autor: Daniel22 » 25 sierpnia 2017, 17:45

Generalnie słabo widzę jazdę OHV bez paska alternatora, bez napędu pompy wody. :P
Pozdrawiam

jurek_j
Posty: 1477
Rejestracja: 09 stycznia 2007, 20:07
Lokalizacja: FGW

Post autor: jurek_j » 25 sierpnia 2017, 18:14

Zabierasz pannie rajty i gnasz do przodu. Ewentualnie 5km jazdy, godzina postoju, 5km, godzina... :D

Awatar użytkownika
Daniel22
Posty: 956
Rejestracja: 14 stycznia 2007, 13:58
Lokalizacja: z elektrody

Post autor: Daniel22 » 25 sierpnia 2017, 21:51

W ten (drugi) sposób to już jechałem w tym roku maluchem z zablokowanymi przednimi hamulcami i podziękuję. :P
Ostatnio zmieniony 25 sierpnia 2017, 21:51 przez Daniel22, łącznie zmieniany 1 raz.
Pozdrawiam

ODPOWIEDZ