Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

elementy zawieszenia, koła i ogumienie.

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
michaltp
Posty: 11
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 16:43
Lokalizacja: Gostynin
Auto: Polonez Caro 1.9 GLD

Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michaltp » 02 stycznia 2018, 16:58

Cześć,
mój Polonez 1.9 GLD '95 z felg 13 calowych, szerokość 5, opony 175/70, dostał 15 calowe, szerokość 6, opony 185/55 przód i 195/65 tył.
Macie jakieś doświadczenia z tak dużymi kołami z tyłu? Jeszcze nie robiłem testów ewentualnych obcierek nadkoli przy pełnym załadunku. Na poprzednich kapciach przy czterech osobach, pełnym bagażniku i dodatkowym bagażniku na dachu zdarzało się, że na nierównościach tył dobijał odbojami do mostu. Nie wiem czy przy tych kołach nie będzie to skutkowało już tarciem opon o nadkola. Bez obciążenia jest ok.
Macie/mieliście może tak duże koła z tyłu w Polonezie?

Obrazek

Awatar użytkownika
maciek-drummer
Członek Stowarzyszenia
Posty: 765
Rejestracja: 02 stycznia 2009, 13:43
Lokalizacja: Lipsko / Wrocław
Kontakt:

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: maciek-drummer » 02 stycznia 2018, 17:49

Tak zapytam - Po co tak kombinować jak można założyć normalny, fabryczny rozmiar, ewentualnie 14 ?
Ciekawe czy nie będziesz miał problemu z zatrzymaniem tego auta...

Awatar użytkownika
michaltp
Posty: 11
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 16:43
Lokalizacja: Gostynin
Auto: Polonez Caro 1.9 GLD

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michaltp » 02 stycznia 2018, 18:03

Są dwa powody - po pierwsze, chcę zwiększyć prześwit między podłożem a podwoziem. Podczas ostatniej drogi do Hiszpanii przy 4 osobach i załadowanych na full dwóch bagażnikach nie raz przytarliśmy tłumikiem o glebę.
Po drugie i ważniejsze - chcę zwiększyć prędkość na trasie przy tych samych obrotach silnika. Przykład - na poprzednich kołach 100 km/h na liczniku dawało 88 km/h w rzeczywistości (wskazanie nawigacji). Na obecnych kołach 100 km/h na liczniku (czyli takie same obroty silnika) daje 98 km/h w rzeczywistości, czyli obroty silnika takie same, a prędkość większa o 10 km/h.

Nie bardzo widzę związek między wielkością kół a skutecznością hamulców... Przy tej samej prędkości większe koło obraca się po prostu wolniej od mniejszego. W praktyce nie zauważyłem pogorszenia hamowania.

Awatar użytkownika
maciek-drummer
Członek Stowarzyszenia
Posty: 765
Rejestracja: 02 stycznia 2009, 13:43
Lokalizacja: Lipsko / Wrocław
Kontakt:

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: maciek-drummer » 02 stycznia 2018, 18:28

To skoro koło jest większe / wyższe to tym bardziej będzie ocierać o nadkola.

średnica (mm) różnica średnic (mm) różnica średnic (%)
185/70/13 589.2 mm 0 mm 0 %
195/65/15 634.5 mm 45.3 mm 7.14 %

Dopuszczalne zamienniki
To opony, których średnica zewnętrzna nie jest większa o 1.5 % od średnicy zewnętrznej opony oryginalnej lub nie jest mniejsza o 2% od tej średnicy. Ty masz w tym momencie ponad 7...

Przepraszam, ale odpierdzielasz kaszanę...

Załóż lepiej resory od Trucka.

Awatar użytkownika
michaltp
Posty: 11
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 16:43
Lokalizacja: Gostynin
Auto: Polonez Caro 1.9 GLD

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michaltp » 02 stycznia 2018, 18:39

No właśnie chciałem uniknąć wszelkiego rodzaju zmian i przeróbek. Zmiana resorów i podwyższenie w ten sposób zawieszenia to automatyczne problemy z wałem napędowym, kombinacja z podniesieniem podpory itp. A już miałem okazję się przekonać jak kapryśne są wały w Polonezach. Raz to ruszysz i drgania gotowe.
Opony to najmniej inwazyjna metoda zwiększenia prześwitu i prędkości.

Tak, wiem, że taki rozmiar kół absolutnie przekracza zalecenia producenta. Stąd pytanie na forum - może ktoś przetestował, jak jest w praktyce. Ostatecznie załaduję do bagażnika co się da, zaproszę sąsiadów na tylną kanapę i pojeździmy po wertepach ;)

Awatar użytkownika
maciek-drummer
Członek Stowarzyszenia
Posty: 765
Rejestracja: 02 stycznia 2009, 13:43
Lokalizacja: Lipsko / Wrocław
Kontakt:

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: maciek-drummer » 02 stycznia 2018, 19:15

Wątpię, że znajdziesz tu kogoś kto jeździ Polonezem na kołach o takim rozmiarze ...

hasky
Posty: 45
Rejestracja: 28 września 2011, 19:48
Lokalizacja: Jeziorno

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: hasky » 02 stycznia 2018, 21:46

michaltp pisze:
02 stycznia 2018, 18:03
Są dwa powody - po pierwsze, chcę zwiększyć prześwit między podłożem a podwoziem.
Załóż dłuższe wieszaki resora. Zmiana punktu mocowania resora na wieszakach, o około 1-1,5cm powinna delikatnie podnieść auto bez większej inwazji.

michal939
Posty: 510
Rejestracja: 01 sierpnia 2011, 13:15
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michal939 » 03 stycznia 2018, 09:56

maciek-drummer pisze:
02 stycznia 2018, 17:49
Ciekawe czy nie będziesz miał problemu z zatrzymaniem tego auta...

:550:
A seryjny rozmiar kół to spuścizna po latach 60-tych,na 13 polonez prowadzi się jak taczka z gnojem no i słabo wygląda.

Co do przycierania pod obciążeniem to i koła 15 o szerokości 195 z tyłu przycierają na dziurach (przy wywalonych resorach) bo są szersze,a seryjne wąższe ładnie chowają się w nadkola.
Kolega w swoim gld zimówki ma 195/65/15 no i jeździ,co prawda nie było okazji sprawdzić czy trze pod większym obciążeniem z tyłu,ale z 3 osobami jest normalnie podczas jazdy na prosto,jedynie przy ruszeniu na skrzyżowaniu i skrecie 90 stopni,jak auto się nachyli to potrafiło trochę przytrzeć.
-Polonez Atu Plus 1.6 GSi '98
-Polonez Caro 1.4 '96
-Polonez Atu Plus 1.4 GTi 16v '97
Obrazek

Awatar użytkownika
raffi
Posty: 1322
Rejestracja: 14 lipca 2013, 15:42
Lokalizacja: Warszawa

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: raffi » 03 stycznia 2018, 10:23

4 osoby plus solidny bagaż w i na aucie. Na to zmiana kół nie pomoże, wóz dalej będzie zwyczajnie przeładowany. Fabryczne resory na dłuższą metę przy takim jeżdżeniu trwale się odkształcają - wóz potem "ciągnie tyłkiem" po asfalcie nawet na pusto, będzie ci "siedział" na odbojach. Innym elementom zawieszenia i konstrukcji też to nie służy i nowe koła niewiele tu zmienią. Nieprzypadkowo Crago i Trucki miały inne zawieszenie z tyłu i inne resory (trucki też inne koła). Tak czy siak moim zdaniem będziesz musiał dłubnąć nieco zawieszenie, zwłaszcza tylne. No chyba, że to ma być auto "na raz", a potem sprzedasz/wywalisz.

Albo możesz też zmniejszyć ilość śmieci w bagażniku. W praktyce klekotem spokojnie można cały Złombol czy inny rajd przejechać zupełnie bez części zapasowych i serwisu - o ile auto jest sprawne. A przynajmniej ja w tym roku tak sobie pojechałem po prostu bez niczego na wakacje przez Słowację, Węgry, do Chorwacji z małym wypadem do Bośni i Hercegowiny, 6000km pękło a jedynym problemem z autem był ułamany kołeczek półki bagażnika ;-) Jak połatasz ewentualne wycieki, płynów też nie musisz brać. Każdemu pozwalasz wziąć plecaczek na ciuchy, jakiś namiot wspólny (albo noclegi w kwaterach/hotelach i namiot tez zbędny) i spokojnie 4 osoby powinny się zmieścić w bagażnik Poloneza z zapasem. A wtedy można się pozbyć bagażnika dachowego, który nie dość, że swoje waży (plus bagaż na nim), to jeszcze stawia opór, który tez dociska tył wozu do gleby.
Raffi
---------------------------------
Kto pod kim dołki kopie, ten jeździ na ropie ;-)

OLO
Posty: 9073
Rejestracja: 09 stycznia 2007, 13:29
Lokalizacja: Wawa

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: OLO » 03 stycznia 2018, 11:33

Pierwsze pytanie - jakie masz ET tych felg?
Poldoloty wychodziły też na 175R13, więc 195/65R15 średnicą nei będą strasznei odstawały. Ale jak masz problemy z przycieramim z obciazeniem to raczej zmień resory.
Cisza na morzu, cisza w armacie.
Kto się odezwie - nie jedzie w FIACIE

OLO
Posty: 9073
Rejestracja: 09 stycznia 2007, 13:29
Lokalizacja: Wawa

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: OLO » 03 stycznia 2018, 11:38

michaltp pisze:
02 stycznia 2018, 18:03
Nie bardzo widzę związek między wielkością kół a skutecznością hamulców... Przy tej samej prędkości większe koło obraca się po prostu wolniej od mniejszego. W praktyce nie zauważyłem pogorszenia hamowania.
Zwiększa sie odległość oś koła-ziemia. Czyli potrzebny będzie większy moment hamujący aby wywołać taka samą siłę hamowania na większym promieniu. Mozę przód zostaw mniejszy?
Cisza na morzu, cisza w armacie.
Kto się odezwie - nie jedzie w FIACIE

Awatar użytkownika
michaltp
Posty: 11
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 16:43
Lokalizacja: Gostynin
Auto: Polonez Caro 1.9 GLD

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michaltp » 03 stycznia 2018, 19:27

raffi pisze:
03 stycznia 2018, 10:23
Tak czy siak moim zdaniem będziesz musiał dłubnąć nieco zawieszenie, zwłaszcza tylne. No chyba, że to ma być auto "na raz", a potem sprzedasz/wywalisz.

Albo możesz też zmniejszyć ilość śmieci w bagażniku.
A wtedy można się pozbyć bagażnika dachowego, który nie dość, że swoje waży (plus bagaż na nim), to jeszcze stawia opór, który tez dociska tył wozu do gleby.
Poldżer docelowo ma zostać ze mną na zawsze ;) W przyszłości może zarejestruję na żółte blachy, dlatego nie chcę żadnych przeróbek. Ostatnio 2 pióra dobrze zniosły totalne przeładowanie i 6500 km wycieczki do Hiszpanii. A jeżeli resory już się zużyją, to je zmienię. Już mam 2 w zapasie, a chcę kupić jeszcze jednego Poloneza jako magazyn części.

Zmniejszenie bagażu raczej niewykonalne. Bagażnik dachowy na pewno zostanie. Duży namiot, turystyczny stolik z krzesłami i inny sprzęt biwakowy zajmują prawie cały kufer.
Auto jest przygotowane na długie wycieczki (kupiłem za 900 zł, włożyłem w naprawy i wymiany 3000 zł ;) ), ale mimo wszystko zabieram podstawowe, najbardziej podatne na awarie części. Głupio byłoby stanąć gdzieś na skraju Europy przez awarię jakiejś pierdoły, której za granicą próżno szukać do FSO.

Awatar użytkownika
michaltp
Posty: 11
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 16:43
Lokalizacja: Gostynin
Auto: Polonez Caro 1.9 GLD

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michaltp » 03 stycznia 2018, 19:28

OLO pisze:
03 stycznia 2018, 11:33
Pierwsze pytanie - jakie masz ET tych felg?
Poldoloty wychodziły też na 175R13, więc 195/65R15 średnicą nei będą strasznei odstawały. Ale jak masz problemy z przycieramim z obciazeniem to raczej zmień resory.
ET 30, więc felgi nie odstają.

Awatar użytkownika
michaltp
Posty: 11
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 16:43
Lokalizacja: Gostynin
Auto: Polonez Caro 1.9 GLD

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michaltp » 03 stycznia 2018, 19:30

OLO pisze:
03 stycznia 2018, 11:38
Zwiększa sie odległość oś koła-ziemia. Czyli potrzebny będzie większy moment hamujący aby wywołać taka samą siłę hamowania na większym promieniu. Mozę przód zostaw mniejszy?
Przód jest mniejszy - 185/55/15, czyli średnica jest większa od 175/70/13 tylko o niecały 1 cm.

jurek_j
Posty: 1450
Rejestracja: 09 stycznia 2007, 20:07
Lokalizacja: FGW

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: jurek_j » 03 stycznia 2018, 19:35

I taki GLD na takich kołach w ogóle udaje że jedzie?

Seryjne 185 na felgach 13 robiły z auta muła, a co dopiero takie wielgachne grzmoty...

Awatar użytkownika
michaltp
Posty: 11
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 16:43
Lokalizacja: Gostynin
Auto: Polonez Caro 1.9 GLD

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michaltp » 03 stycznia 2018, 22:35

Spadek przyspieszenia jest niezauważalny. Owszem, auto wolniej wkręca się na obroty na każdym biegu, ale też prędkość jest większa, bo większe koła. Jak napisałem wyżej - wcześniej 100 km/h na liczniku dawało 88 km/h w rzeczywistości, teraz to liczkowe 100 osiąga w dłuższym czasie, ale i jedzie wtedy szybciej, bo 98.

Awatar użytkownika
raffi
Posty: 1322
Rejestracja: 14 lipca 2013, 15:42
Lokalizacja: Warszawa

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: raffi » 04 stycznia 2018, 08:05

jurek_j pisze:
03 stycznia 2018, 19:35
I taki GLD na takich kołach w ogóle udaje że jedzie?
Seryjne 185 na felgach 13 robiły z auta muła, a co dopiero takie wielgachne grzmoty...
To nie koła, to tak (nie) jedzie zawsze. Wiem,bo aktualnie mam 175/70/13 i wcale nie zaczęła być z niego rakieta :D Setka na budziku, owszem, pojawia się szybciej. Bo licznik przekłamuje i licznikowe 100 to jakieś 87km/h.

michaltp pisze: Poldżer docelowo ma zostać ze mną na zawsze ;)
No to przy takim używaniu raczej nie zostanie. Nie zrozum mnie źle, ale jak resory siedzą i most dobija do odbojów, to wpierdziel dostaje konstrukcja, zwłaszcza punkty montażowe zawieszenia do karoserii. To nie służy trwałości auta, którego konstrukcja i tak nie należy do specjalnie sztywnych i mocnych. Podłogę pordzewiałą da się pospawać, drzwi wymienić, ale jak Ci się zacznie rozłazić na podłużnicach, punktach mocowania zawieszenia i zgrzewach, to będziesz wymieniał nie resory, ale całą budę :P

michaltp pisze:W przyszłości może zarejestruję na żółte blachy, dlatego nie chcę żadnych przeróbek. Ostatnio 2 pióra dobrze zniosły totalne przeładowanie i 6500 km wycieczki do Hiszpanii.
Wielka mi przeróbka, zresztą tak się radośnie składa, że całkowicie odwracalna w kilka godzin i to nawet na parkingu osiedlowym.

Słyszałeś pojęcie "zmęczenie materiału"? To się nie dzieje od razu po pierwszym załadowaniu auta. Ale z czasem to jak najbardziej - wiem, bo jeździłem dokładnie takim GLD transportowo i np. jednorazowe wożenie cegieł, worków z piaskiem, czy cementu to on zniósł dzielnie (choć zacząć "stać" ciut niżej po 5 kursach 300km z cegłami). Za to regularne jeżdżenie z całą rodziną i bagażem dłuższy czas milimetr po milimetrze uklepało zawieszenie i zaczął być problem.

michaltp pisze:A jeżeli resory już się zużyją, to je zmienię. Już mam 2 w zapasie, a chcę kupić jeszcze jednego Poloneza jako magazyn części.
Resory to twoje najmniejsze zmartwienie. Bo one są łatwo wymienialne, da się je tanio regenerować u kowala, a zamienniki są dostępne na Allegro w śmiesznie niskich cenach.
Pilnuj punktów mocowania odbojów, resorów, amortyzatorów i drążka. One dostają wpierdziel za każdym "dobiciem"

michaltp pisze: Zmniejszenie bagażu raczej niewykonalne. Bagażnik dachowy na pewno zostanie. Duży namiot, turystyczny stolik z krzesłami i inny sprzęt biwakowy zajmują prawie cały kufer.
LOL. Faktycznie nie da się absolutnie kupić namiotu ważącego mniej niż 30kg i nie zajmującego pół kufra :P Nigdzie takich nie mają. Podobnie jak reszty sprzętu biwakowego, co nie zajmuje drugiej połowy. Nie da się też domontować haka i ciągać części gratów na przyczepce zamiast na dachu.

W sumie twój wóz, twoja sprawa. Mnie by jednak było zwyczajnie szkoda auta. Zwłaszcza, gdybym chciał je "trzymać wiecznie" i "stawiać na żółte blachy".

michaltp pisze:Auto jest przygotowane na długie wycieczki (kupiłem za 900 zł, włożyłem w naprawy i wymiany 3000 zł ;) ), ale mimo wszystko zabieram podstawowe, najbardziej podatne na awarie części. Głupio byłoby stanąć gdzieś na skraju Europy przez awarię jakiejś pierdoły, której za granicą próżno szukać do FSO.

Co jest podatne na awarie w GLD? Jeżdżę 6 rok i na razie w silniku wymieniałem :świece żarowe, filtry, olej i jeden wężyk paliwowy co ze starości sobie sparciał na amen i zaczął lewe powietrze puszczać. Znajomy nalatał takim dieslem na Trucku do 800 tysięcy to faktycznie gdzieś koło pół miliona musiał zmienić pompę wtryskową - ale wtedy były inne czasy i chrzczone paliwa na polskich stacjach.

Spoza silnika to przez ostatnie 60 tys. robiłem: klocki hamulcowe (raz), opony (raz, sparciały ze starości), sprzęgło (raz, padło 20-letnie łożysko, tarcza i docisk nadal są ok, ale wymieniłem do kompletu) z linką, elementy rozrusznika (raz), simmeringi w moście i krzyżaki wału (też po razie). Czyli rzeczy, które robisz raz i masz na kolejne 10-15 lat spokój. I których na szosie i tak pewnie nie naprawisz, nawet gdybyś miał bagażnik pełen części zapasowych. Regularnie robię tylko hamulce - układ fIatowski lubi by go po zimie rozebrać, wyczyścić, nasmarować i wymienić uszczelki pyłowe. Ale to robię sobie przed blokiem, w trasie się już do hamulców nie dotykam.

Mój poprzedni GLD zrobił do czasu rozbicia jakieś 120 tysięcy i też nie trzeba było w tym czasie robić nic poza wymianą rzeczy typowo eksploatacyjnych.


Także poważnie zastanawiam się CO Ty tam ładujesz za części zapasowe na te swoje wyjazdy? I ile z tych twoich usterek, które miewasz jest spowodowane tylko twoim sposobem używania auta :P
Raffi
---------------------------------
Kto pod kim dołki kopie, ten jeździ na ropie ;-)

jurek_j
Posty: 1450
Rejestracja: 09 stycznia 2007, 20:07
Lokalizacja: FGW

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: jurek_j » 04 stycznia 2018, 19:58

Na zimę mam pełnoprofilowe 175R13, na lato mam 175/65/R13. Różnicę czuć. Jak miałem seryjne 185/80/R13 na letnich, to po zmianie kół na zimowe z auta robiła się rakieta.

I nie kieruję się tutaj wskazaniami prędkościomierza, tylko ogółem...

Zresztą po upalaniu na obecnych letnich padły obydwa krzyżaki na wale, przez ostatnie 10 lat takiego zjawiska nie było :D.

Awatar użytkownika
michaltp
Posty: 11
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 16:43
Lokalizacja: Gostynin
Auto: Polonez Caro 1.9 GLD

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michaltp » 04 stycznia 2018, 21:28

raffi pisze:
04 stycznia 2018, 08:05
No to przy takim używaniu raczej nie zostanie. Nie zrozum mnie źle, ale jak resory siedzą i most dobija do odbojów, to wpierdziel dostaje konstrukcja, zwłaszcza punkty montażowe zawieszenia do karoserii.
Dałeś mi do myślenia. O tym nie pomyślałem. Do tej pory skupiałem się tylko na resorach, a nie na karoserii. Eh, może i poczytam jak założyć te 3 pióra od Trucka...
LOL. Faktycznie nie da się absolutnie kupić namiotu ważącego mniej niż 30kg i nie zajmującego pół kufra :P Nigdzie takich nie mają. Podobnie jak reszty sprzętu biwakowego, co nie zajmuje drugiej połowy. Nie da się też domontować haka i ciągać części gratów na przyczepce zamiast na dachu.
Słuchaj, w teorii wszystko pięknie, gorzej jak przyjdzie do pakowania ;) Namiot waży 8 kg (nawet niewielka torba), nowa kuchenka turystyczna mieszcząca się w walizce, nowy stół turystyczny z krzesełkami (11 kg i zajmuje sporo miejsca, no ale bez przesady - na gołej ziemi siedział nie będę :D). Do tego jakieś jedzenie, jakaś zgrzewka wody, jakaś zgrzewka browara i kufer praktycznie pełen. Pamiętajmy, że bagażnik Poloneza to tylko ok. 300 litrów. Wszystkie lekkie bagaże, czyli głównie ubrania, spiwory, lądują na dachu.
Przyczepka jak dla mnie odpada. Spalanie na pewno większe niż z bagażnikiem na dachu i większe opłaty na autostradach i campingach. Do tego wygodniej bez. W Paryżu ciężko było zaparkować bez przyczepki, a co by było z nią...
Co jest podatne na awarie w GLD?
Oczywiście wszystko poza silnikiem. A i tak do silnika zabrałem czujnik położenia wału i drugi alternator.
Także poważnie zastanawiam się CO Ty tam ładujesz za części zapasowe na te swoje wyjazdy?
Oprócz czujnika i alternatora wziąłem jeszcze łożyska do kół, przewody hamulcowe elastyczne, zestawy naprawcze zacisków (bez tłoczków), przegub elastyczny, kilka węży do chłodnicy z jakimś kolankiem, kilka metrów kabla z wiązki samochodowej. Do tego oczywiście linka holownicza i jakieś podstawowe klucze. A i tak czułem dyskomfort, że mogłem wziąć coś tam więcej. Tak, silnik w GLD słynie z bezawaryjności, ale jak masz w perspektywie 6 tys. km do zrobienia (nie po Polsce, tylko podróż na kraniec Europy), to i swędzą łapy, żeby ładować dalej - może pompę wtryskową, chociaż jeden wtrysk na zapas, może jeden silniczek wiatraka chłodnicy, a może i splanowaną głowicę, gotową do założenia? Mając taką głowicę jestem w stanie ją założyć zawsze i wszędzie, byleby na głowę nie padało :D
Poważnie w tym roku chyba wezmę więcej części.

Do tego dodam, że wszystko inne powymieniałem i nie kupuję badziewia. Na przykład kompletne sprzęgło - oryginał LUK, rozrząd - Gates, tarcze i klocki - TRW. Ale nie do wszystkich części mam zaufanie. Np. wymienione wyżej przewody elastyczne czy przegub. Czy możecie wskazać firmę, która produkuje te części w dobrej jakości? Wszystkie elastyczne przewody hamulcowe do Polonezów na alledrogo to są przewody marki przewód. Zamówiłem takie, otrzymałem i po oględzinach postanowiłem zostawić stare, pomimo że nie są pierwszej świeżości, a nowe wrzucić do kufra. W razie jak stary na trasie pęknie, to wtedy założę nowy. Bo kto mi zagwarantuje, że te nowe przewody wytrzymają 6 tys km? Analogiczna sytuacja miała miejsce z przegubem elastycznym.
No i teraz powiedz jak tu nie nabrać bagażnika części? :)
I ile z tych twoich usterek, które miewasz jest spowodowane tylko twoim sposobem używania auta :P
Usterki na szczęście nie miałem jeszcze żadnej (pomijam zapięcie pasa bezpieczeństwa, które odmówiło posługi ;) ). A poza przeładowaniem auto użytkuję ostrożnie, bez szaleństw. Nie raz zdarzało mi się krzyczeć na kierującego, by zdjął nogę z gazu ;)

michal939
Posty: 510
Rejestracja: 01 sierpnia 2011, 13:15
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michal939 » 04 stycznia 2018, 23:23

Przegubu elastycznego do poloneza nikt nie produkuje dobrej jakości. Jedynie montaż przegubu od innego auta ratuje sytuacje. Przewody hamulcowe to jak masz lucasy,to gwinty są jak w innych normalnych autach, wtedy dobierzesz sobie przewód po długości.
-Polonez Atu Plus 1.6 GSi '98
-Polonez Caro 1.4 '96
-Polonez Atu Plus 1.4 GTi 16v '97
Obrazek

Awatar użytkownika
raffi
Posty: 1322
Rejestracja: 14 lipca 2013, 15:42
Lokalizacja: Warszawa

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: raffi » 05 stycznia 2018, 13:46

michaltp pisze:
04 stycznia 2018, 21:28
Dałeś mi do myślenia. O tym nie pomyślałem. Do tej pory skupiałem się tylko na resorach
Pomyśl, pomyśl.

michaltp pisze:
04 stycznia 2018, 21:28
Słuchaj, w teorii wszystko pięknie, gorzej jak przyjdzie do pakowania ;) Namiot waży 8 kg (nawet niewielka torba), nowa kuchenka turystyczna mieszcząca się w walizce, nowy stół turystyczny z krzesełkami (11 kg i zajmuje sporo miejsca, no ale bez przesady - na gołej ziemi siedział nie będę :D). Do tego jakieś jedzenie, jakaś zgrzewka wody, jakaś zgrzewka browara i kufer praktycznie pełen. Pamiętajmy, że bagażnik Poloneza to tylko ok. 300 litrów. Wszystkie lekkie bagaże, czyli głównie ubrania, spiwory, lądują na dachu.
Taki dramat, że mało nie zapłakałem monitora :P Ja zwykle na wakacje jeżdżę... rowerem. Takie hobby. Do dyspozycji mam 2 x 20 litrów sakwy. Namiot+śpiwór mogę położyć na to. Wystarcza spokojnie na dwutygodniowe wyjazdy po Europie, może bez stolika i krzeseł, ale ze wszystkim co potrzebne, by żyć wygodnie ;-)

Jak Ci mówi turysta doświadczony 20 latkami wyjazdów, że wozisz za dużo gratów, to znaczy, że wozisz.


Browara można kupić na miejscu zamiast targać kratę, wodę i żarcie tak samo nie trzeba ciągnąć przez pół kraju/europy, chyba, że Waść jeździsz gdzieś w środek Tundry, gdzie nie ma sklepów, albo do Norwegii, gdzie jest po byku drogo (ale w Norwegii woda tez zbędna). Zamiast brać ciuchów na 20 dni wyjazdu też można wziąć na 5 i po prostu czasem zrobić pranie. Z samego namiotu 8kg pewnie ze 3kg to szpilki/śledzie - wymieniasz na alu i masz 3kg mniej. Kuchenka jak Ci potrzebna do grzania wody, to lepiej wziąć grzałkę elektryczną. Bo w to,że chce Ci się gotować na wyjeździe obiady to raczej nie uwierzę. Zresztą mało które pole namiotowe czy camping w Europie nie ma dziś aneksu kuchennego. To nie lata 80-te, nawet nasi Janusze turyzmu w większości już doszli do pewnego standardu.

I tak dalej...

michaltp pisze:
04 stycznia 2018, 21:28
Przyczepka jak dla mnie odpada. Spalanie na pewno większe niż z bagażnikiem na dachu i większe opłaty na autostradach i campingach. Do tego wygodniej bez. W Paryżu ciężko było zaparkować bez przyczepki, a co by było z nią...
To akurat brzmi sensownie. Rozumiem.

michaltp pisze:
04 stycznia 2018, 21:28
Oczywiście wszystko poza silnikiem.
Mit. Sam napisałeś, że w trasie nigdy Ci nic nie padło.

michaltp pisze:
04 stycznia 2018, 21:28
A i tak do silnika zabrałem czujnik położenia wału i drugi alternator.
Czujnik położenia wału w GLD? On służy chyba tylko do obrotomierza, bo przecież wtrysk jest tam w pełni mechaniczny :P Chyba, że masz coś dołożone, jakiś alarm z immobiliserem, czy coś, co bez tego sygnału zablokuje zapłon, ale to by było dziwne.

Alternator? Po co? Jak mi kiedyś pasek pękł, to wyłączyłem światła mijania i pojechałem 200km bez mrugnięcia okiem. Po czym jeszcze pojeździłem po mieście (już na światłach, dużo policji było) ze 3x wyłączając silnik w różnych miejscach, zanim zamontowałem nowy pasek. GLD prądu podczas jazdy potrzebuje tylko zasilenia do zaworu stop - bez ładowania mozna jechać naprawdę baaaaardzo długo, zanim prąd w sprawnym akumulatorze się skończy.

michaltp pisze:
04 stycznia 2018, 21:28
Oprócz czujnika i alternatora wziąłem jeszcze łożyska do kół, przewody hamulcowe elastyczne, zestawy naprawcze zacisków (bez tłoczków), przegub elastyczny, kilka węży do chłodnicy z jakimś kolankiem, kilka metrów kabla z wiązki samochodowej.
Łożyska kół to zrobić przed wyjazdem i zapomnieć na kolejne 50 tysięcy km. Po co to ze sobą targać? No chyba, że tak ci padają od przeładowania. Ja mam na liczniku 120 tysięcy i wciąż są fabryczne :P Nawet miałem je rozebrać i nasmarować w tym roku, ale się piwo na działce skończyło więc nie miałem weny i zrobię dopiero na wiosnę ;-)
Tak samo przewody elastyczne - jak ich nie urywasz w terenie, to wymieniasz i na 10 lat jest spokój. Ja to zrobiłem zaraz po kupieniu auta. Podobnie wtedy wymieniłem zaciski, teraz nic nie wożę, tylko raz na wiosnę rozbieram, przeczyszczę, wymienię uszczelki przeciwpyłowe i tyle - i tak służą bezawaryjnie od 2013 roku, nawet klocków jeszcze nie zmieniałem (choć w domu w zapasie mam i klocki i tarcze).
Przegub elastyczny wału ciekaw jestem jak sam wymienisz w trasie. Poza tym znowu - robisz to raz i jak był porządnie zrobiony to zapominasz na 100 tysięcy km. Ja to robiłem bodajże w zeszłym roku - podpora+krzyżaki+wyważenie.
Węże do chłodnicy jak masz sparciałe, to wymień przed wyjazdem, zamiast zapas wozić w bagażniku. Albo włóż kawałek dętki rowerowej i ze dwie opaski metalowe - zrobią za łatkę, zamiast wozić pół układu chłodniczego.

Kabelki rozumiem. Choć nie wożę. To jest dostępne prawie wszędzie, w razie co zajdziesz do pierwszego domu i ktoś Ci użyczy.

michaltp pisze:
04 stycznia 2018, 21:28
Do tego oczywiście linka holownicza i jakieś podstawowe klucze. A i tak czułem dyskomfort, że mogłem wziąć coś tam więcej.
Ja też wożę. Ile już nowoczesnych, prestiżowych aut tym uratowałem: Lancia, Chrysler, Fordy, Mercesesy, VW&pochodne, Ople, PSA, nawet jedno Infiniti było...

Mnie też PRAWIE holowano raz - włącznik rozrusznika zrobił kaprys akurat na środku Wisłostrady :D Wóz odpalił dopiero jak nieco ostygł - czyli jak już znalazłem chętnego w Discovery do pomocy i podłączyliśmy linkę. PRAWIE potrzebowałem linki raz. Na 5 lat posiadania auta :P

michaltp pisze:
04 stycznia 2018, 21:28
Tak, silnik w GLD słynie z bezawaryjności, ale jak masz w perspektywie 6 tys. km do zrobienia (nie po Polsce, tylko podróż na kraniec Europy), to i swędzą łapy, żeby ładować dalej - może pompę wtryskową, chociaż jeden wtrysk na zapas, może jeden silniczek wiatraka chłodnicy, a może i splanowaną głowicę, gotową do założenia? Mając taką głowicę jestem w stanie ją założyć zawsze i wszędzie, byleby na głowę nie padało :D
Jak tą pompę zamontujesz na poboczu, to ciekaw jestem jak ustawisz poprawnie moment początku tłoczenia i dawkowanie paliwa bez wskaźników zegarowych i innych przyrządów specjalistycznych?

Wtryski w GLD są tak pancerne, że nie słyszałem by ktokolwiek je wymieniał - miałem taki gruz w baku jak kupiłem Poloneza, że mechanik się za głowę złapał jak bak wymieniał. A wtryskom nic. Wiem, bo specjalnie pojechałem do warsztatu specjalizującego się we wtryskach diesli by mi sprawdzili. Więc nie wiem, co trzeba by je zabić. Chyba musiałbyś lać asfalt zamiast ropy :P

Silnik wiatraka chłodnicy też nie wiem po co, skoro są dwa. Szansa, że padną oba jest niemal zerowa. W razie co drugi mostkujesz drucikiem na czujniku by chodził bez przerwy i jedziesz jak gdyby nigdy nic choćby o 5000km.

Głowicę? Serio? Ty tak na poważnie? Musiałbyś albo oleju nie mieć, albo przegrzać silnik (ktoś przegrzał GLD przy normalnej jeździe? Mnie się nie udało nigdy dojść nawet do 100 stopni), albo nie wiem co zrobić.

michaltp pisze:
04 stycznia 2018, 21:28
Poważnie w tym roku chyba wezmę więcej części.
<sarkazm mode on>
Zabierz most, bo się psują. I skrzynie, bo synchronizatory dwójki nie słyną z trwałości. Chłodnicę, bo może kamieniem dostać. I porządny warsztatowy zestaw kluczy z podnośnikiem do 3,5t.
A potem dziw się, że wóz ciągnie tyłkiem po asfalcie i dobija do ograniczników.
<sarkazm mode off>

michaltp pisze:
04 stycznia 2018, 21:28
No i teraz powiedz jak tu nie nabrać bagażnika części? :)
Normalnie. Takie przewody elastyczne jak Twoje mam od 2013 roku, czyli od 50 tys km. Żyją, nic nawet się nie pociło. Podobnie przegub - trzeba było pomęczyć się przy montażu, bo był źle dotoczony do średnicy łożyska, ale poprawniony dotoczeniem i porządnie zamontowany działa śpiewająco od 10 tysięcy km i nic nie zapowiada kłopotów.

Swoją drogą ciekaw jestem jak na poboczu przetoczysz tą podporę wału jak się okaże, że ma złą średnicę jak moja i łożysko nie wchodzi :D
Raffi
---------------------------------
Kto pod kim dołki kopie, ten jeździ na ropie ;-)

michal939
Posty: 510
Rejestracja: 01 sierpnia 2011, 13:15
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michal939 » 08 stycznia 2018, 01:07

Proszę bardzo wykopałem zdjęcie,pacjent 1.9 gld przod fabryczny rozmiar,a tył 195/65/15
Obrazek
-Polonez Atu Plus 1.6 GSi '98
-Polonez Caro 1.4 '96
-Polonez Atu Plus 1.4 GTi 16v '97
Obrazek

Awatar użytkownika
michaltp
Posty: 11
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 16:43
Lokalizacja: Gostynin
Auto: Polonez Caro 1.9 GLD

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michaltp » 08 stycznia 2018, 20:38

Dzięki. Czyli nie jestem jedynym oszołomem, który zakłada takie balony do Polderari :D
W weekend będę robił testy pod maksymalnym obciążeniem. Dam znać czy opony trą o nadkola, czy też można ładować bez opamiętania ;)

Awatar użytkownika
michaltp
Posty: 11
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 16:43
Lokalizacja: Gostynin
Auto: Polonez Caro 1.9 GLD

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michaltp » 05 marca 2018, 20:04

Trochę mi zeszło z tymi testami, ale w końcu była okazja. Niestety przy pełnym załadunku opony trą o nadkola.
Ale testy będą trwały dalej - założę trochę mniejsze, 185/65 ;) Dam znać.

Awatar użytkownika
Marcin125p
Posty: 3604
Rejestracja: 22 czerwca 2009, 22:25
Lokalizacja: Żukowo

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: Marcin125p » 05 marca 2018, 21:58

Ja bym szedł w 185/60R13 Jest bardziej zbliżona wymiarem do polonezowego oryginału
125p...ociech
Żeby życie miało smaczek, raz maluszek, raz kanciaczek :)

michal939
Posty: 510
Rejestracja: 01 sierpnia 2011, 13:15
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: michal939 » 05 marca 2018, 23:14

Marcin125p to jest totalny bezsens,nie dość ze koła mniejsze od seryjnych to do tego dalej jest to 13
-Polonez Atu Plus 1.6 GSi '98
-Polonez Caro 1.4 '96
-Polonez Atu Plus 1.4 GTi 16v '97
Obrazek

Awatar użytkownika
Marcin125p
Posty: 3604
Rejestracja: 22 czerwca 2009, 22:25
Lokalizacja: Żukowo

Re: Polonez Caro, opony tył 195/65/15 - nadkola przeżyją?

Post autor: Marcin125p » 06 marca 2018, 07:48

Ups. 185/60R15 miało być :D
125p...ociech
Żeby życie miało smaczek, raz maluszek, raz kanciaczek :)

ODPOWIEDZ