Remont silnika OHV- kilka podstawowych pytań

jednostka napędowa, układy zasilania, układ chłodzenia, układ wydechowy.

Moderator: Moderatorzy

Lukasz_FSO
Posty: 106
Rejestracja: 22 października 2012, 09:32
Lokalizacja: Przasnysz

Remont silnika OHV- kilka podstawowych pytań

Post autor: Lukasz_FSO » 30 listopada 2016, 13:22

Dzień dobry. Przymierzam się do kapitalnego remontu silnika 1.6GLI Abimex. W związku z powyższym mam kilka kluczowych dla mnie pytań. W miarę możliwości bardzo proszę o Waszą pomocną dłoń.
1. Mam Abimexa ale chciałbym przejść na hydraulikę. W tym celu myślałem nad zrobieniem takiej hybrydy: dół GLI Bosch (bo mam dostęp do takowego), głowica GSI (podobno są trwalsze i dokładniej obrobione) i do tego osprzęt Abimex. Czy to ma sens?
2. Czy jest sens dawać fabrycznie nowy wał korbowy do starego, przeszlifowanego i wyosiowanego bloku silnika czy lepiej szlifować oryginalny stary? Pytam bo nie wiem jak z doborem panewek do tego, tzn jeżeli kupię panewki główne nominalne to czy takie zejdą się razem ze starym szlifowanym blokiem silnika?
3. Przy destrukcji silnika planuję od razu zrobić porting głowicy czyli powiększyć kanały ssące/wydechowe i dopręzyć głowicę o 0.5mm. Czy jest sens powiększania zaworów oraz polerowania komory spalania?
4. Czy jest sens toczenia koła zamachowego na lekką wersję? Dodam, że nie kręcę silnika pow 4.000rpm w zasadzie lubię nim jeździć "dołem" czyli liczę na przyrosty Nm aniżeli KM.
5. Czy można cokolwiek zrobić z wałkiem rozrządu aby podnieść Nm? Wiem że "ostre" wałki przenoszą Nm w górny zakres obrotów a nie o to mi chodzi.
6. Kolektor wydechowy z GSI: ma to sens czy tylko fajnie wygląda?
7. Na jakiej lepkości oleju docierać silnik? Wieść gminna niesie że 15W40 do dotarcia a potem od razu przy pomocy płukanki przejść na 5W40.
8. Co z klawiaturą rozrządu? Dawać nową czy szlifuje się koniki, czy może zostawić w spokoju tak jak jest teraz?
9. W W-wie lub okolicach jest godny polecenia szlifierz do obróbki bloku silnika? Bo z większością z którą miałem do czynienia to na słowo "osiowanie wału" robili wielkie oczy z pytaniem: po ch*j przeciez to i tak po 100.000km będzie znów do remontu... :029: :570:
10. Czy w tym dzikim kraju ktokolwiek produkuje jeszcze jakieś tłoki, panewki to Poloneza? Bo do Gulfa tszy czy aczfurki tedeji to kupię w zasadzie wszystko nowe. A jak temat z FSO? Oprócz starych zapasów niewiadomego traktowania jest opcja zakupu czegoś prosto od producenta? Federal- Mogul robi panewki. O ile jeszcze robią... A co z tłokami?
Zdjęcia z remontu będę umieszczał na bieżąco.
Pozdrawiam ciepło !
Ostatnio zmieniony 30 listopada 2016, 13:33 przez Lukasz_FSO, łącznie zmieniany 3 razy.
(f)FSO-OBRSO
Fabryka w której spełniały się marzenia.

WRB
Posty: 356
Rejestracja: 16 stycznia 2007, 06:46
Lokalizacja: Lublin

Post autor: WRB » 30 listopada 2016, 19:51

napisałeś o 13, 22 minęło kilka godzin i odpowiedzi brak. po prostu- OHV nie zasługuje na remont. z powodu remontu nie przybędzie ani jeden koń i ani jeden niuton a remont właściwie przeprowadzony kosztuje kilka tysięcy. szlif wału, szlif cylindrów, nowe panewki- marnej zresztą jakości Federal Mogul, tulejowanie i winklowanie korbowodów + nowe tulejki. nowe tłoki i pierścienie. głowicę należałoby planować, dać nowe prowadnice, zawory, sprężyny i dźwigienki. jedyna oszczędność to wtedy gdy sam rozbierzesz i sam złożysz silnik. kilka lat wstecz zrobiłem remont OHV, trochę go porzeźbiłem, zrobiłem porting. może ciut lepiej się zachowywał ale niewspółmiernie do poniesionych kosztów i wkładu własnej pracy. mocy ani momentu mu nie przybyło- jedynie pracował ciszej, bardziej kulturalnie, lepiej wchodził na obroty i nieco wyżej się kręcił. i nic po za tym. ostatnio silnik w moim Polonezie zaczął stukać, poszukałem na aledrogo i olexie i za 450 zł kupiłem silnik który pracy wcześniej mogłem posłuchać. o wielu niuansach związanych z remontem nie pisałem. oczywiście decyzja należy do Ciebie, ja tylko wyraziłem swoje zdanie.
świat dla wszystkich, Polska dla Polaków. to nie rasizm, to prawo do bycia Panem we własnym domu.

Awatar użytkownika
Marcin125p
Posty: 3640
Rejestracja: 22 czerwca 2009, 22:25
Lokalizacja: Żukowo

Post autor: Marcin125p » 01 grudnia 2016, 18:09

Gdzie tu jest "lubie to"? :)
125p...ociech
Żeby życie miało smaczek, raz maluszek, raz kanciaczek :)

Lukasz_FSO
Posty: 106
Rejestracja: 22 października 2012, 09:32
Lokalizacja: Przasnysz

Post autor: Lukasz_FSO » 02 grudnia 2016, 08:00

Stanowczo protestuję :P OHV jest fajnym i sympatycznym silnikiem pod warunkiem odpowiedniego traktowania go. Mam tu na myśli głównie 2 sprawy- jazda z prędkościami obrotowymi w przedziale 2500-4000rpm oraz smarowanego oliwą 5W/40-10W/40. Poza tym silnik jak na benzynowca genialnie odpycha się z dołu, jest w zasadzie bezawaryjny i uruchamia się zawsze i w każdym warunkach. Przy tym spalanie na poziomie 7L jest przyzwoitym wynikiem. Problemy z OHV biorą się w głównej mierze (po za tym co przytoczyłem powyżej) ze złego wyosiowania i wyważenia wału korbowego z korbami a nie z "osławionych" 3 podpór. Jeżeli wszystkie elementy były by staranniej obrobione i do tego wyważone to mógłbyś ten silnik kręcić sobie i do odcinki albo startować na 3 biegu od 1000obr i nic by mu nie było. Zauważ że wszystkie Skody 105-120-136-Favorit-Felicia-Fabia (pierwsze serie) również są na 3 podporach i przebiegi 200tyś są tam czymś normalnym. Piszesz, że nie opłaca sie remontować OHV bo panewki które-de facto- kosztują 80zł/kpl :D . A czy opłaca się w takim układzie remontować 2.0TDI, Fordowskiego TdCI, BMW 2.0D czy 2.5TDS, 2.0 Valvetronica, Mazdy 2.0D czy całą gamę silników TSI/TFSI? Przecież tam pierdoli się dosłownie wszystko i w każdym momencie a koszta remontu idą w grube tysiące i jakoś ludzie tego nie widzą :/ Wiecznie "BE" jest Polonez i jego silniki wykonane z gównolitu. Drążąc temat dalej- czy uważasz że zaaplikowanie mu pod maskę takiego nieszczęścia które nazywa się Rover K-Series jest lepszym rozwiązaniem? OK, przyjrzyjmy się faktom:
- Moc max: 103KM przy 6000rpm (jest w normie ale chcąc z niej korzystać wykończysz skrzynie biegów)
- Moment obr: 127Nm przy 5000rpm (LOOOOL co to k*rwa jest? O jakiejkolwiek elastyczności możesz pomarzyć! Aby to ruszyło z miejsca, FSO celowo "skróciło" przełożenia na moście)
Oprócz powyższego-
Notoryczne jaja z UPG.
Mało kto chce podjąć się jakiejkolwiek naprawy tego wynalazku.
Absolutny brak części zamiennych po za UPG (a jak) świecami i jakimiś kablami zapłonowymi
Koszt wymiany rozrządu x8 niż ma to miejsce w OHV
Silnik mega wrażliwy na wahania temperatury, przegrzanie, niedogrzanie.
Ludzie, kochani- odcinanie i pałowanie to nie wszystko. Na tym zabawa się nie kończy w eksploatacji auta. Nie wiem, może za stary jestem, może zbyt dużym purystą motoryzacyjnym ale Rover przy OHV to co najwyżej mógł stać.
(f)FSO-OBRSO
Fabryka w której spełniały się marzenia.

Awatar użytkownika
Marcin125p
Posty: 3640
Rejestracja: 22 czerwca 2009, 22:25
Lokalizacja: Żukowo

Post autor: Marcin125p » 02 grudnia 2016, 08:35

Co ty z tym Roverem? :D Włodek nie napisał że Rover lepszy, tylko że zamiast dłubać OHV lepij kupić dobre używane OHV. No i że nie warto wkładać niewiadomo jakch środków w tuning, tylko zostać przy serii, bo skórka niewarta wyprawki.
125p...ociech
Żeby życie miało smaczek, raz maluszek, raz kanciaczek :)

Lukasz_FSO
Posty: 106
Rejestracja: 22 października 2012, 09:32
Lokalizacja: Przasnysz

Post autor: Lukasz_FSO » 02 grudnia 2016, 11:28

Marcin, wyprzedziłem co niektórych myśli :one: sądząc że zaraz będą padały propozycje typu "swapuj na rovera", "wkładaj od razu 1.8" bo szczyle z peteku instalują ten szit dosłownie do wszystkiego. Tylko czekać aż pojawi się wysyp Warszaw i Syren z K-series pod maską. Kupowanie używanego silnika to jak sam wiesz loteria a mało kto ma silnik na sprzedaż w sprawnym i jeżdżącym aucie tak aby można było go osłuchać w różnych warunkach. Dlatego pozostanę przy swoim i zrobię kapitalkę mojego Abimexa.
(f)FSO-OBRSO
Fabryka w której spełniały się marzenia.

michal939
Posty: 519
Rejestracja: 01 sierpnia 2011, 13:15
Lokalizacja: Częstochowa

Post autor: michal939 » 02 grudnia 2016, 11:45

Marcin125p pisze:tylko że zamiast dłubać OHV lepij kupić dobre używane OHV
To nie jest rozwiązanie problemu,bo i tego za jakiś czas braknie :D Dziwne jest to że po tylu latach,choćby przykładowo nikt nie zaradził jeszcze na problem hydroszklanek i wycierających się wałków.
A tak zbaczając z tematu ohv
Lukasz_FSO pisze:Poza tym silnik jak na benzynowca genialnie odpycha się z dołu,
To ohvka ma wogóle jakiś dół? :one: Głupi rover 1.4 zbiera się z wolnych obrotów lepiej.
Lukasz_FSO pisze:Absolutny brak części zamiennych po za UPG (a jak) świecami i jakimiś kablami zapłonowymi
Wszystko co dotyczy silnika,czujników i podobnych pierdół jest do dostania,tylko sprzedawcy o tym nie wiedzą. Przykładowo gdy szukałem reg. napięcia do poloneza rovera,to nigdzie go nie było i nie szło nawet go zamówić. Gdy poszperałem w internecie i okazało sie że jest taki sam jak w escorcie,nagle pojawił się w każdym sklepie i w każdej ilości.
Lukasz_FSO pisze:ylko czekać aż pojawi się wysyp Warszaw i Syren z K-series pod maską
Teraz na rocznicy była biała Warszawa z tym silnikiem
Ostatnio zmieniony 02 grudnia 2016, 11:46 przez michal939, łącznie zmieniany 1 raz.
-Polonez Atu Plus 1.6 GSi '98
-Polonez Caro 1.4 '96
-Polonez Atu Plus 1.4 GTi 16v '97
Obrazek

Awatar użytkownika
Marcin125p
Posty: 3640
Rejestracja: 22 czerwca 2009, 22:25
Lokalizacja: Żukowo

Post autor: Marcin125p » 02 grudnia 2016, 11:50

Wiesz, 115C które kupiłem za 100 zł tylko po to by pojechać do Tlenia na zlot siedzi w aucie do tej pory, a silnik właściwy który miał być niewiadomojak dopracowany wciąż robi za puzzle, a z listy rzeczy do zrobienia pozostało poskładać, mimo że nic nie robiłem.
125p...ociech
Żeby życie miało smaczek, raz maluszek, raz kanciaczek :)

WRB
Posty: 356
Rejestracja: 16 stycznia 2007, 06:46
Lokalizacja: Lublin

Post autor: WRB » 03 grudnia 2016, 02:27

Lukasz_FSO - nawiążę do pytań dotyczących techniki. nie ma dołu GLI Bosch- wszystkie doły są takie same. nie istnieją głowice GSI, to kwestia zastosowanego osprzętu. blok osiuje się gdy silnik mógł zostać zniekształcony w wypadku. szlifuje się cylindry a nie gniazda panewek więc wszystkie panewki pasują, Federal Mogul produkuja panewki nie dotrzymując wymiarów które sam podaje- panewki są zbyt wąskie i zbyt cienkie na konkretne szlify. głowicę wystarczy zabielić, szlifowanie 0,5 mm nie ma sensu. polerowanie zaworów i komór spalanie ma sens, nagar nie ma się czego czepiać. koło zamachowe stabilizuje pracę silnika, staczanie go nie ma sensu. od tego nic nie przybędzie. z wałkiem nic nie zrobisz z przyczyn o których sam piszesz. kolektor GSI ma sens- kanały mają mniejszą średnicę, to zwiększa szybkość ucieczki spalin a dzięki bezwładności gazów polepsza napełnianie cylindrów. silnik docierać na 15 W a później przejść na 10 W, lanie oleju 5 W, o konsystencji wody do tego silnika nie ma sensu. jeśli koniki nie są zbyt wytarte to można zostawić, szlifowanie zdejmie cienką warstwę (0,2 mm) utwardzonego materiału i szybko zetrą się ponownie. panewek F- M nie kupuj- są źle wykonane. szukaj panewek firmy M- PARTS lub King, panewki KolbenSzmidt to też szajz. tłoki czasem się pokazują na aledrogo, trzeba trafić. choć nie każdy wymiar jest wystawiany. w tej chwili nie ma na allegro tłoków do 1600.
a teraz druga sprawa- piszesz że ten silnik jest fajny i sympatyczny. a w drugim zdaniu napisałeś że brak mu wyważenia co wraz z trzema podporami czynią go awaryjnym i krótko- przebiegowym. napisałeś że gdyby był wyważony- ale nie jest i właśnie z tego powodu jest złomem. nie interesują mnie inne samochody i ich przebiegi, rozmawiamy o Polonezie. napisałeś o szczylach z peteku, odpowiem Ci tak- gdyby inżynierowie FSO wykazali choć 10 % inwencji, chęci i umiejętności tych szczyli, to dziś jeździlibyśmy Polonezem na poziomie technicznym Mercedesa. a tak to Poloneza od wielu lat już nie produkujemy a ostatni jaki zjechał z taśmy nie wiele różnił się od tego który zjechał jako pierwszy. po 27 latach produkcji.
Ostatnio zmieniony 03 grudnia 2016, 02:31 przez WRB, łącznie zmieniany 1 raz.
świat dla wszystkich, Polska dla Polaków. to nie rasizm, to prawo do bycia Panem we własnym domu.

Kowal
Posty: 87
Rejestracja: 25 czerwca 2007, 23:45
Lokalizacja: Wałbrzych

Post autor: Kowal » 03 grudnia 2016, 09:31

WRB pisze: jeśli koniki nie są zbyt wytarte to można zostawić, szlifowanie zdejmie cienką warstwę (0,2 mm) utwardzonego materiału i szybko zetrą się ponownie.
Przy hydro rozrządzie szlifowanie jest zbędne.
Poza tym ogólnie rzecz biorąc (szczególnie też) popieram WRB.
Ja sam topię pieniądze w wałkach rozrządu (500 zł) aby zrobić to wedle zasad sztuki, aby jeździł. Na jakieś szlify - trochę szkoda, skoro nie walą panewki.
Altówka, Alaska, mój Anioł albo Atu - jak by nie patrzeć, życie piękne jest!!! A teraz mam jeszcze Borewicza!!! Marzenie - Caro ojca przerobione na Borka!

Awatar użytkownika
maciejowski
Posty: 3832
Rejestracja: 25 lutego 2007, 19:08
Lokalizacja: Stołeczne Królewskie Miasto Kraków
Auto: gromadka gruzów

Post autor: maciejowski » 03 grudnia 2016, 10:09

WRB pisze:nie ma dołu GLI Bosch- wszystkie doły są takie same.
w plusach tak, ale plus, a minus to inna bajka.
WRB pisze:nie istnieją głowice GSI,
istnieją, inny rozstaw szpilek pod kolektor i podebrania pod wtryski, w innych ohv-kach tego nie ma.
WRB pisze:blok osiuje się gdy silnik mógł zostać zniekształcony w wypadku.
albo super precyzyjnie wykonany w fso.
WRB pisze:szlifuje się cylindry a nie gniazda panewek więc wszystkie panewki pasują,
jak się panewka obróci, to ich gniazda też się szlifuje.

WRB
Posty: 356
Rejestracja: 16 stycznia 2007, 06:46
Lokalizacja: Lublin

Post autor: WRB » 03 grudnia 2016, 12:15

maciejowski -- maruda. no tak.
świat dla wszystkich, Polska dla Polaków. to nie rasizm, to prawo do bycia Panem we własnym domu.

Awatar użytkownika
piotrek33
Posty: 304
Rejestracja: 03 lutego 2016, 23:48
Lokalizacja: opoczno

Post autor: piotrek33 » 03 grudnia 2016, 13:30

WRB pisze:Lukasz_FSO - nie istnieją głowice GSI.
A czy czasem głowice w silnikach GSI to nie miały wzmocnionych gniazd zaworowych, mocniejszych sprężyn na zaworach i chyba w otworach dolotowych były wycięcia na wtryskiwacze? Jeżeli się mylę to poprawcie mnie
jeżeli dzisiaj zrobisz coś niemożliwego, to od jutra będziesz miał to w obowiązkach...

Awatar użytkownika
maciejowski
Posty: 3832
Rejestracja: 25 lutego 2007, 19:08
Lokalizacja: Stołeczne Królewskie Miasto Kraków
Auto: gromadka gruzów

Post autor: maciejowski » 03 grudnia 2016, 14:22

wzmocnione gniazda weszły w 89 lub okolicy.
mocniejsze spręzyny były we wszystkich silnikach z hydro.

WRB
Posty: 356
Rejestracja: 16 stycznia 2007, 06:46
Lokalizacja: Lublin

Post autor: WRB » 03 grudnia 2016, 19:22

tak jak napisałem- różnią się szczegółami. kto sprawdził czy te sprężyny są naprawdę twardsze, czy gniazda są utwardzane? jak, kiedy i gdzie? czy od tego ten silnik zmienił się konstrukcyjnie? a może mu od tego koni i niutonów przybyło? to tylko kosmetyka- nic nie wnosząca i nic nie dająca. furmanka po dodaniu alternatora i reflektorów dalej pozostaje furmanką. należało ten silnik wymienić na inny a nie rzeźbić w gównie. społeczeństwo polskie poznało się szybko na tych upiększeniach i rzeźbach i przestało kupować Polonezy. a co było dalej- sami wiecie.
świat dla wszystkich, Polska dla Polaków. to nie rasizm, to prawo do bycia Panem we własnym domu.

jama
Posty: 189
Rejestracja: 01 czerwca 2012, 12:37
Lokalizacja: ściana wschodnia

Post autor: jama » 03 grudnia 2016, 21:45

WRB pisze:OHV nie zasługuje na remont.
szalenie mnie zastanawia powód zmiany Pańskich poglądów. I to zmiany o dokładnie 180 stopni...

Niewiele ponad rok temu, gdy moje auto uległo awarii doradzał mi Pan remont poprzedniego silnika. Sprawnie podawał Pan rozsądnie brzmiące argumenty za remontem.

Co się zmieniło od tego czasu?

WRB
Posty: 356
Rejestracja: 16 stycznia 2007, 06:46
Lokalizacja: Lublin

Post autor: WRB » 04 grudnia 2016, 01:12

Damian, o ile pamiętam zamierzałeś kupować jakiś silnik ze złomowiska, bez możliwości sprawdzenia go, bez posłuchania jego pracy. tego Ci odradzałem. a więc jeśli nie to- to remont. chciałeś mieć silnik oryginalny, innych możliwości nie brałeś pod uwagę. silnik w którego zakupie pomagał mi Tomek, przed zakupem obejrzałem i posłuchałem jego pracy. silnik ma przejechane 90 tys km i pracuje wzorowo a kupiłem go za cenę niewiele większą niż koszt wymiany uszczelki pod głowicą. jakiś czas (niedługi zresztą) po remoncie silnika OHV stwierdziłem że remontując ten silnik nie zyskałem nic a straciłem dużo kasy i wiele godzin własnej pracy. koszty remontu silnika przekroczyły i to grubo wartość Poloneza.
świat dla wszystkich, Polska dla Polaków. to nie rasizm, to prawo do bycia Panem we własnym domu.

Lukasz_FSO
Posty: 106
Rejestracja: 22 października 2012, 09:32
Lokalizacja: Przasnysz

Post autor: Lukasz_FSO » 05 grudnia 2016, 20:17

Dziękuję za odpowiedzi WRB i innym kolegom. Miło że znaleźliście chwilę czasu na pomoc. Odniosę się jednak do 2 zdań które napisał WRB:
WRB pisze:koszty remontu silnika przekroczyły i to grubo wartość Poloneza.
Żaden prawdziwy pasjonat nie rozpatruje kosztów w takiej kwestii. No chyba że jesteś tylko właścicielem Poloneza i traktujesz go po prostu jako samochód.
WRB pisze: 10 % inwencji, chęci i umiejętności tych szczyli
to nazywasz inwencją twórczą? https://www.youtube.com/results?search_ ... ez+1.4+wwl
(f)FSO-OBRSO
Fabryka w której spełniały się marzenia.

Multec
Posty: 724
Rejestracja: 08 marca 2008, 19:26
Lokalizacja: Radom

Post autor: Multec » 05 grudnia 2016, 21:19

Tyle, że Wołomin nie udziela się na PTK. Oni tylko przyjeżdżają na zloty i pałują do odcinki, ewentualnie udzielają się na grupach na FB.
Mimo ogólnego hejtu na to forum (nie jestem klubowiczem i sam czasami hejtuję, ale czasami zaglądam i odpisuję na pytania w dziale technicznym) to jednak jest tam najwięcej jeśli chodzi o modyfikacje i poprawianie fabryki.
Zgadzam się z wrb w 100%, łącznie z opinią na temat silnika OHV. Jego kariera powinna zakończyć się mniej więcej wtedy, kiedy zaczęto produkować Poloneza. Owszem Rover nie jest ideałem, ale żaden silnik nie jest. Każdy ma jakąś wadę. Można go hejtować, ale w porównaniu do OHV jest wykonany z dużo lepszych materiałów, w miarę precyzyjnie obrobiony i wyważony. O samych odlewach, które w stosunku do odlewów FSO są kosmiczne nie wspominam. W chwili obecnej Rover to już stary grat i nie powinien być wyzwaniem dla mechanika, który ma troszkę pojęcia na temat obecnej motoryzacji i umie czytać serwisówki. Graty prócz typowych do Poloneza Rovera są bez problemu do dostania na stronach typu iparts.pl...
1.4 to był krok w przód, aczkolwiek niewielki, bo nadal jest to silnik do pojazdu o niższej masie własnej. Z 1.6 auto jeździ, jak powinno i żadne OHV nie będzie tak jeździć, cicho pracować i palić odpowiednio do osiągów...
Ostatnio zmieniony 05 grudnia 2016, 21:21 przez Multec, łącznie zmieniany 1 raz.
Caro Plus 2001 1.8 VVC 157KM i 170Nm :)
03' E46 325Ci

WRB
Posty: 356
Rejestracja: 16 stycznia 2007, 06:46
Lokalizacja: Lublin

Post autor: WRB » 05 grudnia 2016, 23:04

nie jestem ani miłośnikiem ani pasjonatem Poloneza- jestem trzeźwo myślącym jego użytkownikiem. samochód jest narzędziem jak młotek, jak wiertło, wkrętak czy gwintownik. odnoszę się do każdego z moich narzędzi z szacunkiem- mają być sprawne i gotowe do użycia w każdym momencie. tak samo z samochodem- ma być sprawny, gotowy do użycia w każdej chwili. ma jeździć najlepiej jak jest to możliwe, sprawiając mi tym przyjemność z jazdy. pracuję nad tym aby uzyskać maximum niezawodności, sprawdzam wszystko, wymieniam elementy budzące wątpliwości. napisałeś o szczylach z peteka a pokazujesz filmiki nie mające nic wspólnego z PTK. PTK- forum otwarte, możesz wejść i poczytać jakie problemy rozwiązują jego użytkownicy, te "szczyle" do których i ja chciałbym się zaliczać, jakich dokonują usprawnień. można się zastanawiać dlaczego nie uczynili tego inżynierowie FSO. dlatego napisałem że wystarczyłoby tylko trochę chęci i pomysłu aby Poloneza zmienić tak aby był kupowany przez polaków. dziś mój Polonez wyjechał na ulicę z "nowym- starym" silnikiem. jedzie ładnie, przyśpiesza też dobrze ale nie zmieni to mojego zdania o OHV. dlatego składam DOHC "kwadrata" i (mam nadzieję) na wiosnę trafi pod polonezowską maskę. w tym momencie naszła mnie myśl że wielbiciele Poloneza, zauroczeni nim miłośnicy produktów FSO, w dużym stopniu przyczynili się do jego klęski. kiedy był produkowany nie mówili o jego wadach, o błędach produkcyjnych, o konieczności dokonywania zmian. teraz się obudzili i wzdychają do przeszłości. gdzie byli wtedy? miłośnik to niebezpieczny osobnik- fałszuje rzeczywistość.
świat dla wszystkich, Polska dla Polaków. to nie rasizm, to prawo do bycia Panem we własnym domu.

Awatar użytkownika
Marcin125p
Posty: 3640
Rejestracja: 22 czerwca 2009, 22:25
Lokalizacja: Żukowo

Post autor: Marcin125p » 06 grudnia 2016, 00:13

Włodziu, miłośnik zna wady wybrańca serca. Potrafi z nimi żyć, ale też je piętnować. Ten niebezpieczny to fanatyk, który ma klapki na oczach i wydaje mu się że nic lepszego nie ma. Na tym forum są raczej miłośnicy FSO o relatywnie zdrowym podejściu :)
125p...ociech
Żeby życie miało smaczek, raz maluszek, raz kanciaczek :)

WRB
Posty: 356
Rejestracja: 16 stycznia 2007, 06:46
Lokalizacja: Lublin

Post autor: WRB » 06 grudnia 2016, 02:51

zgadzam się, niewłaściwych słów użyłem. dziękuję za "Włodzia", dawnom tego nie słyszał. :)
świat dla wszystkich, Polska dla Polaków. to nie rasizm, to prawo do bycia Panem we własnym domu.

Awatar użytkownika
Endi
Posty: 193
Rejestracja: 04 listopada 2007, 17:25
Lokalizacja: Świdnik

Post autor: Endi » 06 grudnia 2016, 09:20

WRB pisze:w tym momencie naszła mnie myśl że wielbiciele Poloneza, zauroczeni nim miłośnicy produktów FSO, w dużym stopniu przyczynili się do jego klęski. kiedy był produkowany nie mówili o jego wadach, o błędach produkcyjnych, o konieczności dokonywania zmian. teraz się obudzili i wzdychają do przeszłości. gdzie byli wtedy? miłośnik to niebezpieczny osobnik- fałszuje rzeczywistość.
Jest w tym dużo racji, tylko że w czasach produkcji wyrobów FSO ciężko mówić chyba o ich miłośnikach. Wtedy ludzie traktowali je jako samochody czysto użytkowe. To że niektórzy wychodzili z takiego założenia jak Ty, że dbali najlepiej jak potrafili to już inna rzecz. Mam wrażenie że to zjawisko raczej powstało później i bardziej ma zastosowanie w czasach obecnych.
FSO Nadszedł czas ... czas by cieszyć się życiem...

Awatar użytkownika
raffi
Posty: 1370
Rejestracja: 14 lipca 2013, 15:42
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: raffi » 06 grudnia 2016, 17:16

WRB pisze:można się zastanawiać dlaczego nie uczynili tego inżynierowie FSO.
Tu myślę, że zagadka jest bardzo prosta - w garażu możesz zrobić wszystko - wsadzić silnik marki A do auta B w ogóle nie pytając o zdanie firmy A, ani o żadne patenty i inne sprawy. Możesz zastosować element trudny w obróbce, czy w inny sposób kłopotliwy przy seryjnej produkcji. Nie musisz liczyć się też z kosztami oprzyrządowania do seryjnej produkcji, bo robisz jedną sztukę czegośtam. Możesz sobie pozwolić wykonywać tę sztukę np. przez 200 roboczogodzin, gdy na taśmie czas to pieniądz i wszystko musi być wymyślone tak, by montaż danej części do nadwozia trwał nie więcej niż 3 minuty.

Co nie znaczy, że zamierzam hejtować PTK - chłopaki robią niesamowite rzeczy, mają wiedzę, do świadczenie i pomysły na które ja bym pewnie nie wpadł. Co nie zmienia faktu że tuning to nie moja bajka :-) A zwłaszcza tuning FSO, który musi być bardzo kompleksowy by Polonez z np. 1995 roku miał jakąkolwiek szansę z równoletnimi sobie pojazdami innych marek.
Raffi
---------------------------------
Kto pod kim dołki kopie, ten jeździ na ropie ;-)

WRB
Posty: 356
Rejestracja: 16 stycznia 2007, 06:46
Lokalizacja: Lublin

Post autor: WRB » 07 grudnia 2016, 00:07

raffi masz rację. ale już wtedy marka B produkowała kilka typów silników na wyższym poziomie technicznym niż OHV. więc nie trzeba było daleko szukać. trzeba było tylko chcieć bo nikt nie zabraniał. Włosi byli otwarci na współpracą. to w samej fabryce istniał strach przed innowacjami, przed zmianami. strach przed nowym. załoga składała się w większości z chłopo-robotników- ludzi którzy do fabryki przychodzili odpocząć po ciężkiej harówce w polu. nie chcieli (nie mogli) wydajnie pracować, nie czuli potrzeby uczenia się to i zakład wzbraniał się przed inwestycją w ich szkolenie. taki pracownik pracował tylko na papierosy, cukier i sól, wszystko inne miał ze swojego 3 hektarowego pola. jak przychodził okres żniw to nasze fabryki stawały, nie miał kto pracować. chłopo- robotnik szedł na L-4 żeby kosić, orać i siać. z tych ludzi ani przemysł ani rolnictwo nie miało pożytku. oni pracowali i żyli tylko dla siebie i swoich rodzin. żadna polska fabryka nie osiągnęła nigdy zakładanych mocy produkcyjnych. przez 13 lat produkcji F 125 FSO wyprodukowało 1,5 mln samochodów, w tym czasie Zachodnie fabryki produkowały po 300 tys samochodów rocznie. dlatego samochód w Polsce był drogi a przez to niedostępny dla większości społeczeństwa. po otwarciu granic zachodni złom okazał się tańszy i oferujący większy komfort. dlatego produkcja naszych przestarzałych samochodów padła.
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2016, 00:14 przez WRB, łącznie zmieniany 1 raz.
świat dla wszystkich, Polska dla Polaków. to nie rasizm, to prawo do bycia Panem we własnym domu.

Awatar użytkownika
Marcin125p
Posty: 3640
Rejestracja: 22 czerwca 2009, 22:25
Lokalizacja: Żukowo

Post autor: Marcin125p » 07 grudnia 2016, 06:28

Myślę że ciut upraszczasz. Jakość załogi to jedno i wynika bezpośrednio z najważniejszego elementu - jakości zarządu. A w tamtych czasach nawet najlepszy zarząd nic nie mógł zrobić, jeśli nie pozwoliła mu władza, a ta jaka była doskonale wiesz.
125p...ociech
Żeby życie miało smaczek, raz maluszek, raz kanciaczek :)

WRB
Posty: 356
Rejestracja: 16 stycznia 2007, 06:46
Lokalizacja: Lublin

Post autor: WRB » 07 grudnia 2016, 09:36

takie nastały nam czasy, że za wszystkie niepowodzenia oskarżamy poprzednią władzę. urodziłem się w 53 roku i "komunę" doskonale pamiętam. nie gloryfikuję komuny, staram się tylko patrzeć na tamte czasy obiektywnie. sytuację z chłopo- robotnikami którą opisałem znam z opowiadań mojego ojca pracującego w zakładach metalowych na Woli gdzie 75 % robotników pochodziło ze wsi i choć od lat mieszkali i pracowali w mieście to mentalnie jednak tkwili na wsi, gdzie żyli i gospodarzyli ich rodzice. dla nich robota na "państwowym" była mniej ważna niż rodziców zagony. znam ją również z własnego doświadczenia, każdego roku w lato zakład nie był w stanie normalnie funkcjonować. to było podstawową przyczyną opóźnień, dochodził do tego typowy, polski tumiwisizm i granie w ch... . dlatego jesteśmy w tym miejscu a nie dalej, i nie dlatego że władza tak kazała lub czegoś zabroniła.
świat dla wszystkich, Polska dla Polaków. to nie rasizm, to prawo do bycia Panem we własnym domu.

Mardas56
Posty: 19
Rejestracja: 09 czerwca 2016, 07:14
Lokalizacja: Lublin

Post autor: Mardas56 » 07 grudnia 2016, 14:06

Święta prawda Włodek tak było ! i ja wiem ,bo śp.ojciec pracował w WSK Świdnik jako mistrz i wiele razy wspominał że przez tych chłoporobotników szczególnie latem ,kiedy żniwa były ,produkcja nie nadążała za popytem ,absencja była b.duża i nie miał kto pracować ,no i niestety ,wiemy jak dalej się potoczyło ,wszystko poupadało i WSK też to dotknęło ,wiele ludzi zwolniono ,motocykli się nie produkuje ,zostały tylko helikoptery na zamówienie , w b. małych ilościach .
Siemanko !

Awatar użytkownika
raffi
Posty: 1370
Rejestracja: 14 lipca 2013, 15:42
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: raffi » 07 grudnia 2016, 14:09

WRB pisze:raffi masz rację. ale już wtedy marka B produkowała kilka typów silników na wyższym poziomie technicznym niż OHV. więc nie trzeba było daleko szukać. trzeba było tylko chcieć bo nikt nie zabraniał.
Pomijasz najważniejsze: Trzeba było ZAPŁACIĆ. W dewizach. Których FSO sporo zarabiało za produkowane pojazdy, ale niewiele z nich widziało na oczy - bo znakomita większość szła do budżetu centralnego.

Najpierw zapłacić za zakup licencji. Niemało. Bo licencja na silnik to nie zakup batonika.

A potem trzeba było jeszcze zapłacić za nowe maszyny do produkcji tych silników, bo ani odlewnia, ani zakład silnika nie były technologicznie gotowe do wytwarzania nowoczesnych silników. Naprawde nie jest łatwo seryjnie produkować np. głowicę DOHC z 16 zaworami, czy inne elementy nowoczesnego silnika. Każdy silnik ma tych elementów BARDZO WIELE. Wdrożenie to bardzo, bardzo wysoki koszt. Najwyższy, równy skonstrowaniu kilkuset prototypów.

A na końcu trzebaby jeszcze... zapłacić. Tak, zaplecze serwisowe też trzeba przeszkolić i wyposażyć w narzędzia, by po zakupie mogli klientom te silniki serwisować. To kilkaset Polmozbytów, a później ASO. Przy czym narzędzia - uwaga, też sa opatentowane i do zakupu tylko od licencjodawcy. Koszt - znowu taki, że zaprojektowanie prototypu auta to przy tym pikuś.

WRB pisze:Włosi byli otwarci na współpracą. to w samej fabryce istniał strach przed innowacjami, przed zmianami. strach przed nowym. załoga składała się w większości z chłopo-robotników- ludzi którzy do fabryki przychodzili odpocząć po ciężkiej harówce w polu. nie chcieli (nie mogli) wydajnie pracować, nie czuli potrzeby uczenia się to i zakład wzbraniał się przed inwestycją w ich szkolenie. taki pracownik pracował tylko na papierosy, cukier i sól, wszystko inne miał ze swojego 3 hektarowego pola. jak przychodził okres żniw to nasze fabryki stawały, nie miał kto pracować. chłopo- robotnik szedł na L-4 żeby kosić, orać i siać. z tych ludzi ani przemysł ani rolnictwo nie miało pożytku. oni pracowali i żyli tylko dla siebie i swoich rodzin.
Myślę, że się mylisz. Bardzo.

A przede wszystkim myślę, że źle oceniasz tych ludzi. Owszem, większość pochodziła z klasy robotniczej, ale to moim zdaniem nic nie znaczy. Większość z tych ludzi (a trochę znałem ich osobiście mieszkając na osiedlu FSO, zgaduję że Ty nie) chciała się uczyć, odczuwała radość z nowych wdrożeń i wyzwań. Podam przykład pierwszy z brzegu, akurat najlepiej mi znany:Mój Ojciec.
Zaczynał jako szeregowy pracownik po zawodówce, przyjechał do pracy z pipidówy. Szkolił się, uczył, studiował, robił uprawnienia, jeździł za granicę do Korei, Japonii, Niemiec... skończył jako wysokowykwalifikowany pracownik obsługi maszyn, znający język STEP, umiejący obsługiwać skomputeryzowane maszyny i je programować. O komplecie uprawnień elektrycznych nie wspomnę. Zrealizował kilka projektów w FSO - np. zmodernizował stare zgniatarki blachy w ZOMIS eliminując najbardziej awaryjne elementy, wdrożył fotokomórki do otwierabnia bram na tłoczni, zaprojektował wyciągi spalin na zakładzie montażu, zmodernizował oświetlenie zakładu Tłocznia, modernizował też prasy na Tłoczni. Po upadku fabryki z miejsca znalazł pracę, będąc już w wieku 50+, więc chyba nie był takim strasznym robolem-pijakiem-nierobem jak go malujesz.

I żeby była jasność - takich jak On było w FSO więcej. Dużo więcej. Ojciec nie był w FSO wyjatkowy, ani najlepszy, ani jedyny. Był jednym z wielu, którzy zaczęli bez wykształcenia, a skończyli jako wysoko wykwalifikowani fachowcy. Fabryka umiała takich ludzi pozyskiwać, a jak na rynku ich nie było - umiała ich wyszkolić. FSO miała własny system szkolnictwa, zarówno zewnętrzny (szkoła przyzakładowa) jak i wewnetrzny, dla doskonalenia zawodowego pracowników, podnoszenia ich kwalifikacji. Nie był pewnie idealny, pewnie znajdziesz i takcih co zamiast tego odbębniali 8h w robocie przy taśmie, a potem pili - ale pisanie, że byli tylko tacy i że to miało wpływ na niewdrożenie jakiegoś silnika czy projektu, to jednak bzdura. Bo człowiek przy taśmie nie ma w ogóle styku z projektami i wdrożeniem, o niczym nie daecyduje.

Zaryzykuję stwierdzenie, że FSO była pod względem możliwości rozwoju pracownika lepsza niż 99% dzisiejszego biznesu, który w ogóle nie szkoli pracownika, a tylko krzyczy "uczelnie sobie nie radzą", po czym liczy, że przyjdzie ktoś, kto już wszystko wie i najlepiej będzie pracowął "za uśmiech Prezesa".


WRB pisze:żadna polska fabryka nie osiągnęła nigdy zakładanych mocy produkcyjnych. przez 13 lat produkcji F 125 FSO wyprodukowało 1,5 mln samochodów, w tym czasie Zachodnie fabryki produkowały po 300 tys samochodów rocznie.
Super. Tylko zachodnie firmy mogły decydować, że zyski ze sprzedaązy aut dziś ida na projektowanie aut jutra lub wymiane maszyn w fabryce. FSO tego komfortu nie miała, bo gospodarka była sterowana centralnie.
FSO nie decydowało nawet za ile sprzedaje swoje samochody - auto wyjezdżało z ceną A, a za brama było odsprzedawane przez własciciela z ceną wyższą nawet kilkukrotnie.
Tak samo w fabryce nie decydowało się o tym, co będzie produkowane. O tym decydowali politycy. A oni nie chcieli wkładać kasy w FSO, inwestować - oni chcieli by FSO wkładało jak najwięcej kasy do budzetu Państwa, co było sprzeczne z jakimikolwiek unowocześnieniami produktu czy fabryki.

Dopiero w latach 90-tych FSO zyskała jaką taką samodzielność. Tonąc już w długach z poprzedniej epoki. A mimo to zmodernizowano niemal wszystkie zakłady, zredukowano załogę, zrestrukturyzowano firmę, przestawiono ją do działania na wolnym rynku. I unowocześniano produkt, na ile starczało kasy. Pan Tyszkiewicz - dyrektor FSO z tamtych lat jest dla mnie mistrzem świata i okolic za to wszystko.

Wprowadzono też do Poloneza silniki 1,4 czy 1,9 - nie byliśmy w stanie ich produkować, to je kupowaliśmy gotowe. Tylko jakoś 90% klientów wolało stare OHV.

WRB pisze:dlatego samochód w Polsce był drogi a przez to niedostępny dla większości społeczeństwa. po otwarciu granic zachodni złom okazał się tańszy i oferujący większy komfort. dlatego produkcja naszych przestarzałych samochodów padła.
Produkcja nie padła długo po otwarciu tych granic. Owszem, złom nas zalewał. Ale, ALE - jakimś cudem pierwsze lata kapitalizmy to jedne z najlepszych lat w historii FSO. Włącznie z Koreańczykiem, który zaczął tu produkcję zupełnie nowych aut.
A że przeinwestował? Że nie trafił? Że zabiła go ambicja i kryzys? Że spółka-matka wykitowała? To raczej nie wina FSO, ani "pijących robotników". Tak się po prostu czasem zdarza.

Jak szukasz winnego upadku fabryki to ja osobiście upatruję go w związkach. Ale to temat na inną dyskusję.
Ostatnio zmieniony 07 grudnia 2016, 14:21 przez raffi, łącznie zmieniany 6 razy.
Raffi
---------------------------------
Kto pod kim dołki kopie, ten jeździ na ropie ;-)

Awatar użytkownika
Marcin125p
Posty: 3640
Rejestracja: 22 czerwca 2009, 22:25
Lokalizacja: Żukowo

Post autor: Marcin125p » 07 grudnia 2016, 16:53

WRB pisze:takie nastały nam czasy, że za wszystkie niepowodzenia oskarżamy poprzednią władzę. urodziłem się w 53 roku i "komunę" doskonale pamiętam. nie gloryfikuję komuny, staram się tylko patrzeć na tamte czasy obiektywnie. sytuację z chłopo- robotnikami którą opisałem znam z opowiadań mojego ojca pracującego w zakładach metalowych na Woli gdzie 75 % robotników pochodziło ze wsi i choć od lat mieszkali i pracowali w mieście to mentalnie jednak tkwili na wsi, gdzie żyli i gospodarzyli ich rodzice. dla nich robota na "państwowym" była mniej ważna niż rodziców zagony. znam ją również z własnego doświadczenia, każdego roku w lato zakład nie był w stanie normalnie funkcjonować. to było podstawową przyczyną opóźnień, dochodził do tego typowy, polski tumiwisizm i granie w ch... . dlatego jesteśmy w tym miejscu a nie dalej, i nie dlatego że władza tak kazała lub czegoś zabroniła.
No właśnie dlatego :)
OK, ja też trochę uogólniam. To nie władza była zła, bo to się nie zmieniło od ponad 60 lat, tylko system był zły. Centralne sterowanie gospodarką, własność państwowa (czyli niczyja w mniemaniu większości), partyjne nadawanie stanowisk (to tez się nie zmienia), wyniszczenie po wojnie zarówno w senie majątkowym, jak i kadrowym. Do tego brak dewiz, o czym pisał Raffi, koniecznych do rozwoju to cechy tego systemu. Zobacz, w ciągu kilku lat po 89r przeszliśmy z ciągłych niedoborów do nadpodaży w każdej dziedzinie! A przecież tak naprawdę nic się nie zmieniło. Poza systemem.
125p...ociech
Żeby życie miało smaczek, raz maluszek, raz kanciaczek :)

ODPOWIEDZ